6 października, 2021

Przechytrzyć oszusta…, czyli poznać najczęstsze oszustwa handlarzy samochodami

Zakup samochodu używanego w Polsce niesie ze sobą pewne ryzyko. Stopień owego ryzyka w dużej mierze zależy od naszego podejścia do tematu. Jeżeli znamy się na samochodach, to musimy być świadomi na jakich obszarach możemy zostać oszukani i te obszary zweryfikować bardzo dokładnie. Sprawa jest prostsza jeżeli nie znamy się na autach, wówczas sprawdzenie samochodu przed zakupem zlecamy profesjonalistom. Rzeczoznawcy z weryfikacje.com oszukać się nie dadzą.

Jednakże niezależnie od tego w której grupie jesteś, warto wiedzieć, jak nas kupujących, próbują oszukać osoby oficjalnie handlujący samochodami – tak zwani „handlarze”, a jak osoby które teoretycznie sprzedają „swoje” auto.

W tym miejscu trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że nie można wrzucić wszystkich handlujących samochodami do jednego worka z napisem - oszust. Jest gro uczciwych sprzedawców, rzetelnie podchodzących do sprawy. Posiadają oni w ofercie naprawdę dobre wozy, ale to nie na tej grupie będziemy się skupiać. Pod lupę idzie worek z napisem – oszust.

Dlaczego Handlarze aut oszukują kupujących

Zanim przejdziemy do meritum, zastanówmy się dlaczego w ogóle ktoś chce nas oszukać przy transakcji zakupu auta.
Powiesz - no to jest oczywiste, chęć zysku. Masz rację, chęć zysku, ale jest tutaj drugie dno. Tym drugim dnem jest fakt, że aby zarobić na towarze, trzeba go kupić taniej niż średnia cena rynkowa. W przypadku samochodu, taniej nie rzadko oznacza 50% - 60% jego wartości. Wynika to z faktu, że trzeba towar ściągnąć do Polski. Następnie opłacić i doprowadzić do bardzo dobrego stanu  wizualnego i względnego stanu technicznego.
Powinniśmy zdać sobie sprawę z faktu, że w Polsce, w Niemczech, w Holandii, gdziekolwiek na świecie, mieszkają mądrzy ludzie, którzy dobre auto sprzedają za odpowiednią sumę pieniędzy. Na tą sumę pieniędzy składa się stan techniczny, wizualny i prawny, sprzedawanego pojazdu. Dobrego samochodu praktycznie nie da się odsprzedać z dużym zyskiem, ponieważ finalnie to auto będzie dużo droższe od innych. Wyjątkiem tutaj są firmy szukające klientom aut na zamówienie. W tym przypadku klient z góry wie, ile zapłaci za auto, ile zapłaci za usługę importu oraz przygotowania wozu do rejestracji.
W pozostałych przypadkach samochód musi mieć wady, takie jak:

  • duży przebieg,
  • powypadkową historię,
  • usterkę bądź uszkodzenie mechaniczne, elektryczne,
  • wiele napraw mechanicznych do wykonania ( do wymiany wszystkie elementy zawieszenia, hamulców, zbitą szybę itd.),

aby jego zakup i dalsza odsprzedaż były opłacalne.

Pamiętajmy, że w artykule  uwidaczniamy wyłącznie osoby które już w zamyśle swojego biznesu minęły się z prawdą i uczciwością przynajmniej o kilometr.

Sprawdzenie samochodu przed zakupem zgodnie z listą kontrolną. Samochód używany. Kupno, sprzedaż pojazdu. Próba oszustwa.
Rzeczoznawca sprawdza wszystko zgodnie z listą kontrolną

Okazjonalni handlarze i osoby sprzedające tak zwane ‘prywatne’ auta

To grupa ludzi przeważnie bez profesjonalnego zaplecza. To domorośli mechanicy, zapaleni majsterkowicze i tak zwani Janusze biznesu.
Kupują samochód w komisach albo w ubezpieczalniach. W tych miejscach z góry wiadomo, że samochód ma wady i dlatego jest tańszy. Są to często wozy, których profesjonalni handlarze nie kupią ze względu na nieopłacalność naprawy.
W większości przypadków osoby takie nie mają swojego zaplecza mechanicznego – warsztatu, lakierni. Wszystkie naprawy, konserwacje, detaling, zlecają podwykonawcom. Owi podwykonawcy są to ludzie, bądź firmy które również swoją działalnością nie zajmują się profesjonalnie. Wszystko jest robione tak, aby koszty były najniższe z możliwych.
Części zamienne kupują samodzielnie na giełdach stacjonarnych, na aukcjach internetowych lub oddają do regeneracji.

Części po regeneracji

Zatrzymajmy się na chwile na temacie regeneracji, ponieważ to śmiertelnie poważny temat. Śmiertelnie dosłownie i w przenośni.
W regeneracji nie ma nic złego, jeżeli rozmawiamy o uszkodzonej tapicerce siedziska fotela, turbosprężarce, czy wypłowiałych reflektorach. Niestety w Polsce regeneruje się też deski rozdzielcze, poduszki powietrzne czy napinacze pasów bezpieczeństwa. To jest już śmiertelnie niebezpieczne. Jaką gwarancję daje regenerujący, że naprawiona przez niego deska rozdzielcza otworzy się i uwolni poduszkę powietrzną pasażera? Jaką daje gwarancję, że regenerowana poduszka wystrzeli podczas wypadku w odpowiednim czasie i z odpowiednią siłą? Albo że regenerowany pas bezpieczeństwa zablokuje się i dociągnie ofiarę wypadku do fotela? Odpowiedź brzmi nie daje gwarancji, żadnej!

A części pirotechniczne wymontowane z innych aut? Składowane w hali, piwnicy, czy w garażu? Kupowane z  plandeki, z ziemi, albo prosto z samochodu dostawczego. Jaka jest gwarancja fabrycznych parametrów takiej poduszki powietrznej czy pasa bezpieczeństwa? Odpowiedź jest taka sama, jak wcześniej, nie ma żadnej gwarancji!

Opornik zamiast poduszki powietrznej

A co jeżeli zamiast poduszek jest włożony rezystor, opornością zbliżony do oporności sprawnej poduszki powietrznej? Innymi słowy część elektroniczna imitująca poduszkę powietrzną. Jest ona tak dobrana, że moduł poduszek powietrznych widzi ją jako poduszkę. Skoro moduł widzi rezystor jako poduszkę, to po podpięciu komputera diagnostycznego, odpytany moduł poduszek nie zgłosi żadnych błędów. Tu nie ma co zadziałać przy wypadku. Na szczęście rzeczoznawcy z weryfikacje.com wiedzą jak sprawdzić czy elementy pirotechniczne były regenerowane, albo czy w ogóle są w aucie.

Diagnostyka komputerowa. Tester diagnostyczny. Weryfikacja błędów w układach elektrycznych. Zaklejanie kontrolek, używanie rezystorów zamiast poduszek powietrznych.
Test komputerowy wszystkich elektronicznych modułów wyposażenia samochodu

Mniejsze grzeszki handlarzy też potrafią dać się we znaki

Filtr cząstek stałych i katalizator

Znane jako KAT, DPF, FAP, są to kosztowne elementy układu wydechowego odpowiedzialne za ekologię i czystość spalin.
Kiedy element taki jest zapchany, to demontuje się go z samochodu, zalewa specjalną albo i niespecjalną chemią - rozpuszczalnikami. Po kilku, kilkunastu godzinach kąpieli montuje się go ponownie do auta. Następnie uruchamia się komputerem diagnostycznym serwisową procedurę wypalania sadzy. Taka metoda nie regeneruje filtra sadzy, tylko przedłuża jego agonię. Problem prędzej, czy później, ale raczej prędzej, wróci.

Usunięcie katalizatora, filtra cząstek stałych

A co jeżeli taka pseudo naprawa nie jest skuteczna? Filtr cząstek stałych, czy katalizator wycina się z auta. W jego miejsce montowana jest metalowa puszka o podobnym wyglądzie.
Powszechną operacją jest również rozcięcie takiego elementu wydechu, usunięcie wadliwego wkładu i zaspawanie. Ten zabieg ma na celu pozostawienie fabrycznego wyglądu KAT’a, czy DPF’a. Diagnosta albo policjant nie pozna, że w środku jest pusto. Następnie pacjent trafia do elektronika. Ten zmienia oprogramowanie jednostki sterującej silnikiem. Zmiana oprogramowania sprawi, że już nigdy więcej żadna kontrolka związana z układem oczyszczania spalin się nie zaświeci. Taka operacja jest droższa niż czyszczenie, ale załatwia problem raz na zawszę. To znaczy problem zostaje – ekologiczny. Silnik po likwidacji filtra cząstek stałych, czy katalizatora, nie spełnia zadanych przez producenta norm emisji spalin.

Sprawdzenie czy jest wycięty filtr cząstek stałych lub katalizator. Normy spalin. Sprawdzenie podwozia. Sprawdzenie układu wydechowego.
Rzeczoznawca z weryfikacje.com sprawdza układ wydechowy.

Koło dwumasowe

To element przymocowany do silnika (między silnikiem a skrzynią biegów) odpowiedzialny za tłumienie drgań pochodzących od zespołu napędowego. Są to dwie masy metalu połączone sprężynami. Między innymi, dzięki zastosowaniu takiego koła, nie czujemy szarpania przy ruszaniu, kiedy puszczamy pedał sprzęgła. Niesprawne koło dwumasowe objawia się „terkotaniem” z okolic silnika. Hałas ten jest słyszany na postoju. Kolejnym objawem jest metaliczny stukot słyszalny podczas odpalania, gaszenia silnika lub szarpanie podczas ruszania.
To, w porównaniu do innych elementów auta, droga część. Raczej się jej nie naprawia. Zazwyczaj, gdy koło dwumasowe ulegnie uszkodzeniu, wymienia się je na nowe. Chyba, że jest się handlarzem szykującym auto do sprzedaży. Wówczas można zaspawać to koło, albo od razu wymienić na tańsze, tak zwane sztywne koło.

Niesprawne elementy wyposażenia auta

  • Niesprawne podgrzewane fotele? W serwisie naprawa będzie kosztowała około 3-4 tysięcy złotych. Z reguły wymienić trzeba maty grzewcze zamontowane między tapicerką a gąbką fotela. Ale po co jechać do serwisu, skoro na popularnym portalu aukcyjnym dostępne są chińskie maty grzewcze. Cena za taką matę to ułamek ceny oryginalnej części.
    W opiniach o takich produktach można przeczytać, że iskrzą i przepalają się po kilkukrotnym użyciu, ale do sprzedaży wystarczy.
  • Niedziałająca klimatyzacja? Standardowy tekst – klima do nabica. Co oczywiście jest nieprawdą. W rzeczywistości uszkodzony jest kompresor klimatyzacji, a chłodnica wygląda jak sitko. Naprawa kosztowałaby, nawet w nieautoryzowanej stacji obsługi, od tysiąca do kilku tysięcy złotych.
    Lepiej opuścić „stówę” czy „dwie” i napisać – klima do nabicia.
Sprawdzenie wnętrza pojazdu. Niesprawne elementy wyposażenia takie jak elektryczne szyby, lusterka, nawiew, klimatyzacja, nawigacja. Zmiana przebiegu auta.
Kontrola wnętrza pojazdu oraz wszystkich elementów wyposażenia elektrycznego (elektryczne szyby, lusterka itd. )

Samochody po TAXI, czy innym znanym przewoźniku osób

Dach okleja się folią samochodową, imitującą na przykład karbon. Wygląda jak pseudo tuning wykonany przez poprzedniego właściciela. W rzeczywistości folia maskuje ślady po lampach przymocowanych do dachu, informujących co to za auto.
Tapicerka jest prana. Fotel kierowcy wymieniony. Kierownica i lewarek zmiany biegów obszyte nową skórą. Wytarte nakładki pedałów? Można założyć aluminiowe - sportowe. Przebieg? Do tego zaraz dojdziemy.
Jak zatem rozpoznać auto, które służyło do transportu ludzi? Z reguły, chociaż są wyjątki, taki samochód można rozpoznać na pierwszy rzut oka. Między innymi, po oględzinach tylnych prawych drzwi. Ponieważ przy ruchu prawostronnym, wsiadamy do auta od strony chodnika, czyli od prawej i najczęściej do tyłu. Te drzwi będą bardziej wyeksploatowane od innych. Inaczej będzie pracowały zawiasy tych drzwi i inaczej ogranicznik otwarcia. Kanapa tylna, z prawej strony również będzie bardziej „wysiedziana” od reszty miejsc. To tylko część znaków rozpoznawczych.

Przebieg i cena… do uzgodnienia

Korekta przebiegu? Nie ma sprawy. W dzisiejszych czasach, kiedy w Polsce zaostrzono przepisy związane z cofaniem liczników, tą operacje przeprowadza się jeszcze za granicą. Dorabiając, bądź po prostu wyrzucając do kosza książkę serwisową i preparując inne dokumenty potwierdzające stan licznika.
Jeżeli natomiast trafiliśmy na wyjątkowo perfidnego typa i kupiliśmy auto z licznikiem skręconym w Polsce, to możemy się narazić na wiele nieprzyjemnych, zwłaszcza prawnych, konsekwencji. Wszystko może wyjść na jaw nawet podczas zwykłej kontroli drogowej. Każdorazowe zatrzymanie pojazdu przez policjanta skutkuje spisaniem i weryfikacją stanu drogomierza.

Sprawdzanie zawieszenia i układu napędowego. Sprawdzenie wycieków oraz uszkodzeń układów pod samochodem. Wykrycie oszustwa. Wycena napraw.
Kontrola układu zawieszenia i układu napędowego pod względem nadmiernego zużycia elementów

Czego brakuje pod pokrywą silnika?

Oryginalne spinki, osłony? Kto by się w to bawił. Kawałek plastiku z butelki po wodzie mineralnej i „trytytki” przecież wystarczą. A w sumie to po co zakładać osłony na, czy pod silnik? Będzie miał lepsze chłodzenie.

Można by tak jeszcze dalej wymieniać. W sumie lista niedociągnięć i oszustw starczyłaby na książkę. Ale nieprawidłowe naprawy, regeneracje, czy podmiana części to nie koniec historii. Do tego wszystkiego jeszcze dochodzą kłamstwa. Zmyślone opowieści, które mają uwiarygodnić sprzedaż, uwiarygodnić sprzedającego i dobry stan techniczny auta.

Kłamstwa podczas rozmów ze sprzedającymi

  • „Ja to auto to dla żony kupiłem pół roku temu, ale ona mówi że jej się źle jeździ, że za duży jest dla niej ten samochód. Klima działała jeszcze kilka dni temu w te upały, pięknie chłodziła. Musiało gdzieś trochę czynnika ubyć. Ja to wszystko pod siebie robiłem, no wie pan, przecież nie dałbym żonie niesprawnego, czy bitego auta. Panie, ja bym go nie sprzedawał, no ale uparła się, że nie będzie jeździć i o! chce inne, mniejsze auto”
  • „Kupiłem niedawno, ale wyjeżdżam, do pracy za granicę i dlatego sprzedaję”
  • „Fantazja mnie poniosła, to dobre, mocne auto, ale za drogie dla mnie, więc sprzedaję”
  • „Kupiłem mamie, ale ona już nie chce jeździć”
  • „Kupiłem od wujka, okazyjnie, pojeździłem i teraz sprzedaje”

I tak dalej.

Czy w papierach wszystko się zgadza?

Od strony formalnej też czyhają pułapki. Na przykład sprzedaż auta na częściowo wypełnioną umowę, na której widnieje Pan „Tomas z Berlina”. Wówczas nasz sprzedający nigdzie nie figuruje, formalnie go nie ma.
chcesz skorzystać z rękojmi, ale nie ma do kogo się zgłosić.
A co w przypadku gdy auto nie ma prawa do rejestracji? Takie przypadki się zdarzają
i ludzie zostają z niczym. Bez pieniędzy, bez samochodu. Tracą też zdrowie i czas, próbując odzyskać pieniądze. Jednym słowem – dramat.

Sprawdzanie dokumentacji samochodu. Dowód rejestracyjny, karta pojazdu. Weryfikacja umowy lub faktury sprzedaży.
Nasz ekspert sprawdza wszystkie dokumenty oraz formę sprzedaży

Zaniżona cena samochodu na umowie sprzedaży lub fakturze

A co z ceną? Nagminne jest zaniżanie wartości auta na dokumencie sprzedaży. Oczywiście chodzi
o podatki, żeby sprzedający zapłacił ich jak najmniej. A tym samym jak najwięcej zarobił. Po pierwsze jest to niezgodne z prawem i my jako strona transakcji uczestniczmy w oszustwie podatkowym. Po drugie przy ewentualnym zwrocie samochodu – możemy dostać kwotę z faktury. Ale jak to zapytasz? Przypuśćmy, że kupujesz auto za 50 tyś zł, na umowie masz 42 tyś zł. Wóz okaże się złomem użytkowym i będziesz chciała/chciał, go oddać sprzedającemu. On powie ok, przyjmę auto i oddaję kwotę pieniędzy z faktury. Zaraz, zaraz, a gdzie zniknęło 8 tyś zł?
Nawet w sądzie będzie bardzo ciężko dochodzić swoich praw i odzyskać pieniądze.

Lista przekrętów zawodowych handlarzy jest podobna chociaż nieco bardziej wyrafinowana

Dlaczego w moim samochodzie czuć wilgoć, czyli auta po powodzi

Samochody takie sprzedawane są przez ubezpieczalnie za przysłowiowy bezcen. Owszem, na pierwszy rzut oka, to świetne maszyny – tylko martwe.
To natomiast nie przeszkadza znawcom tematu. Samochód po zakupie jest rozbierany na części pierwsze. Dokładnie czyszczony i suszony. Nawet elektronika, o ile się da to zrobić bez jej mechanicznego uszkodzenia, jest rozbierana. Potem sprawdzana pod kątem zabrudzeń oraz ewentualnych uszkodzeń.
Jeżeli poziom wody sięgał foteli, kanapy, to te elementy również przechodzą podobny proces co reszta auta. Następnie pojazd jest składany w całość. Kolejny etap to diagnostyka i próba uruchomienia silnika. Co zazwyczaj kończy się fiaskiem. Uszkodzone moduły wymieniane są na sprawne używki i ostatecznie auto ożywa. Nie oznacza to jednak, że auto jest w pełni sprawne.  Szacuje się, że większość pojazdów popowodziowych nigdy nie odzyskuje pełnej sprawności. Po prostu naprawa każdego elementu jest to nieopłacalna. Dla sprzedającego jest ważne, aby samochód jeździł i przede wszystkim wspaniale wyglądał.
Oczywiście większość podzespołów, które może sprawdzić klient, również musi być sprawna.
A że:

  • lusterka nie grzeją,
  • że klimatyzacja raz się załącza raz nie,
  • że klapy sterujące zimnym i ciepłym powietrzem żyją własnym życiem,
  • że radio ma poprowadzoną nową instalacje bezpośrednio z akumulatora,
  • że po naciśnięciu pedału hamulca tylne światła świecą jak choinka – to jest nie ważne.

Cytując handlarza „Panie kochany, przyjdzie głupi i kupi” – no właśnie nie, nie damy się tak traktować. Załóżmy, że zaraz po zalaniu nikt nie próbował uruchomić samochodu. Wtedy jest cień  szansy, że po suszeniu odzyska sprawność. Ale woda prędzej czy później da się we znaki elektronice. Tam rozpocznie się powolny proces niszczenia, który pewnego dnia da o sobie znać.
Jeżeli do skrzyni biegów, przez odpowietrznik dostała się woda, to emulsja olejowo-wodna z czasem ją wykończy.
Reasumując, po zalaniu, prędzej czy później, auto zaczną nękać usterki. Awarie trudne do zlokalizowania, trudne do usunięcia i kosztowne.

Ale spokojnie, to nie znaczy, że spece od fuszerki umieją zatrzeć wszystkie ślady zalania samochodu. Nie da się usunąć mułu i brudu, jaki niesie woda, ze wszystkich elementów pojazdu. Często nie opłaca się wymieniać reflektorów przednich, czy lamp tylnych. Nie da się tych elementów bez szkody  rozebrać, więc tam zostaną ślady po zalaniu. Uszczelki wokół drzwi mają zakamarki w miejscu mocowań, tam też nikt tego nie wymyje. Drzwi wewnątrz nie zostaną wyczyszczone, ale w wielu samochodach da się tam zajrzeć kamerą endoskopową. Często zapachu mułu, zbutwiałej gąbki, nie da się usunąć w 100%. Chociaż są sposoby na skuteczne maskowanie niechcianego zapachu.

Znawcy z weryfikacje.com oprócz profesjonalnych narzędzi używają także oczu, uszu, węchu
i dotyku do sprawdzenia samochodu przed zakupem. Nic im nie umknie.

Auta mocno rozbite, spalone, po gradobiciu, też się naprawia

Oczywiście muszą to być pojazdy poszukiwane na rynku, młode rocznikiem i trzymające wysoką cenę rynkową.
W takich przypadkach opłaca się rozebrać auto do gołej blachy i wstawić tak zwaną ćwiartkę, czy cały dach z innego rozbitka, anglika. Po takiej naprawie podłużnice, słupki, wyglądają jak fabryczne.  Miejsca spawów szpachluje się masą z dodatkiem opiłków metalu, aby oszukać miernik grubości powłoki lakierniczej. Duża część kupujących ma taki miernik, ale w takim przypadku wiele on nam nie powie.
Całości dopełniają używane pasy, poduszki oraz inne niezbędne do naprawy elementy, oprócz części blacharskich, chyba że trafią się w odpowiednim kolorze, w bardzo dobrym stanie. Dlaczego? Znów chodzi o oszukanie miernika. Używane drzwi, czy pokrywa silnika, mają fabryczną warstwę lakieru. Jeżeli trzeba będzie je lakierować, miernik pokarze podwójne lub jeszcze większe wartości, a przecież auto ma zostać sprzedane jako bezwypadkowe.
Elementy blacharskie, takie jak błotniki, kupuje się nieoryginalne, z Chin, z Europy. Zazwyczaj są to produkty bez fabrycznego zabezpieczenia antykorozyjnego. Fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne, to specjalna powłoka, która chroni metalowe części przed tak zwanym rdzewieniem. Proces zabezpieczania przed korozją często jest drogi i skomplikowany. Nieoryginalne części zamienne na ogół są gorszej jakości i gorzej wykonane od oryginałów.

Weryfikacja zawieszenia. Sprawdzenie podwozia pod względem napraw blacharskich, korozji, wycieków. Kontrola sprawności technicznej.
Nasz specjalista sprawdza, czy podwozie nie nosi śladów napraw blacharskich, czy nie jest skorodowane oraz czy nie ma wycieków płynów eksploatacyjnych

Lifting auta przed sprzedażą

Wreszcie przepiękne, wypolerowane, lśniące auto, zostaje wystawione na sprzedaż jako w pełni sprawne i oczywiście bezwypadkowe.
A może by jednak jeszcze coś zmienić przed sprzedażą, zwiększyć wartość auta? Można podnieść  rynkową wartość samochodu małym kosztem.
Face lifting? Pakiet AMG? Pakiet S Line? Pakiet M Power?
Jasne, nie ma sprawy. Po wypadku, można dołożyć parę detali od nowszej wersji. A nawet jeżeli auto jest bezwypadkowe, to też można zrobić lifting, czy dołożyć inne części. Wymienić reflektory na po zmianowe, założyć zderzak z halogenami przeciwmgłowymi i spryskiwaczami reflektorów. Oczywiście żaden z tych elementów nie jest nawet podłączony do instalacji elektrycznej auta.
Można dodać nakładki progów, felgi sygnowane przez fabrycznego tunera (AMG) i już mamy wyższą wersję wyposażenia. Samochód z tak zwanym pakietem stylistycznym. Sami producenci samochodów często wprowadzają zmiany stylistyczne wewnątrz i na zewnątrz auta. Jeżeli dodatkowo sprzedawca zacznie robić takie zmiany stylistyczne, to tylko znawcy tematu się w tym zorientują.

Sprawdzenie warstwy lakieru. Lakierowanie samochodu oraz polerowanie. Tuszowanie powypadkowej historii auta. Korekta lakieru.
Nasz rzeczoznawca sprawdza wszystkie uszkodzenia lakieru

Małe kłamstewka handlarzy samochodów

Warto w tym miejscu wspomnieć o podawaniu w ogłoszeniach sprzedaży, jak i podczas rozmowy ze sprzedającym, nieprawdziwych informacji:

  • Reflektory soczewkowe są opisywane jako Xenonowe,
  • Radio z namalowaną zieloną i czerwoną słuchawką jest opisywane jako audio z zestawem głośnomówiącym, a brakuje modułu bluetooth i mikrofonu,
  • Składane i podgrzewane lusterka nie mają ani jednej, ani drugiej funkcji,
  •  Zamiast czterech elektrycznie sterowanych szyb są tylko dwie,
  • Spotyka się nawet napis AWD, czy inny sugerujący że auto ma napęd na obie osie, a w rzeczywistości jest napędzana tylko jedna oś,
  • ”Pierwszy właściciel, garażowany” a tak naprawdę często nie wiemy i nie dowiemy się ilu było właścicieli, ponieważ nie zobaczymy oryginalnych dokumentów od auta,
  • Serwisowany - Książka serwisowa papierowa kupiona na aukcji Internetowej,
  • wydruki z elektronicznej książki serwisowej. Wydruki od innego auta, tylko przed wydrukiem zmieniony numer indentyfikacyjny pojazdu na właściwy.

Handlarze dobrze wiedzą, że kupujący sami nie są w stanie zweryfikować tych informacji. Jak nie jesteśmy właścicielami pojazdu, to nikt nam nic nie powie na jego temat. Ani serwis, ani dealer, ani żaden inny urząd.

To tylko garść informacji i przykładów. Na pewno nie da się spotkać i opisać każdego przypadku, każdego oszustwa, każdego sprzedającego. Natomiast na pewno się da dobrze zweryfikować samochód przed zakupem i w ten sposób uniknąć wielu  problemów. Uniknąć straty pieniędzy, straty czasu i straty tego co mamy najcenniejszego – zdrowia.

Powodzenia Mobilki.

envelopephone-handsetmap-marker
{"cart_token":"","hash":"","cart_data":""}